Śladami dawnych słów, czyli archaizmy w literaturze polskiej - finał
TEKST A należało napisać językiem współczesnym, a TEKST B - z użyciem archaizmów
TEKST ORYGINALNY A (Sienkiewicz H, Potop; wyd. GREG, 2022)
- A króla wasza mość często widywał? — pytała Zonia.
- Tak z nim gadałem jak z waćpanną. Po beresteckiej potrzebie za głowę mię ścisnął. Mężny to pan i tak miłościwy, że kto go raz ujrzał, musi go pokochać.
- My go, i nie widziawszy, kochamy!… A koronę zali zawsze ma na głowie?
- Zaś by tam co dnia w koronie chadzał! Żelaznej by na to trzeba głowy. Korona sobie w kościele wypoczywa, od czego i powaga jej rośnie, a król jegomość kapelusz czarny nosi, brylantami zdobiony, od których światłość na cały zamek bije…
- Powiadają, że zamek królewski to nawet i od kiejdańskiego wspanialszy?
- Od kiejdańskiego? Fraszka przy nim kiejdański! Srogi to budynek, cały murowany, że drzewa i nie upatrzysz. Naokoło są dwa rzędy pokojów, jeden od drugiego zacniejszy. W nich to waćpanny ujrzycie rozmaite wojny i wiktorie, pędzlem na ścianach wyobrażone, jako to: sprawy Zygmunta III i Władysława; napatrzyć się temu nie można, bo wszystko jakoby żywe; dziw, że się nie rusza i że ci, co się biją, krzyku nie czynią. (…) Dopieroż król z królową po onych komnatach chodzą i dostatkiem się cieszą; a wieczorem mają teatrum kwoli większej jeszcze rozrywki…
TEKST ORYGINALNY B (Chomutowska E., Zołza; wyd. TELBIT, 2008)
Wiosna przyszła i po ulicach i parkach kręciło się mnóstwo zakochanych. Tylko Zołza, chyba ostatnia w swej wiosce, była ciągle sama. Czuła żal, że nie okazała się zbyt dobra dla Mikołaja, nie mogła się z tym pogodzić ani przestać o nim myśleć. Czy to grzech? Przypomniał jej się sen, w którym miała męża i dzieci, szkoda tylko, że była wojna. Chyba zbyt dużo wojennych filmów ostatnio oglądała. A tu tak zielono i pełno nadziei…
Praca konkursowa, Filip M.
TEKST A
- A króla pan często widywał?
- Tak rozmawiałem z nim jak z panią. Po beresteckiej potrzebie uściskał mnie. Mężny to człowiek i tak miłosierny, że kto go ujrzał, musi go pokochać.
- My, mimo że go nie widzimy, to i tak go kochamy! A czy koronę zawsze ma na głowie?
- Kto by tam codziennie chodził w koronie? Musiałby mieć głowę ze stali. Korona sobie w kościele wypoczywa, od czego nabiera powagi, a Jego Wysokość nosi czarny kapelusz wysadzany brylantami, które świecą tak, że mogłyby oświecić cały zamek…
- Chodzą pogłoski, że zamek królewski jest wspanialszy od kiejdańskiego, czy to prawda?
- Od kiejdańskiego? Kiejdański to przy nim drobiazg! Potężny jest to budynek, cały murowany, tak że nie idzie ujrzeć drewna. Dookoła są dwa rzędy pokojów, każdy urodą przewyższa poprzedni. Zobaczycie tam różne obrazy zwycięstw i wojen ukazane jako sprawy Zygmunta III i Władysława. Nie można od nich oderwać wzroku, gdyż wyglądają jak żywe, aż dziwne, że się nie poruszają, a od żołnierzy nie słychać krzyku. Jedynie król i królowa chodzą po tych komnatach i delektują się dostatkiem, wieczorami natomiast mają teatr w ramach jeszcze większej rozrywki.
Wiosna nastała, po dworach i parkach pełno się szlajało chłopów uganiających się za urodziwymi dziewkami. Zaś ostała się jedynie Zołza, ostatnia dziewka z wioski, której nikt uczuciem darzyć nie zamierzał. Gorzko szlochała, czy aby dowiodła swej miłości Mikołajowi. Pytania o to spędzać sen z powiek jej przywykły, a ona dalej cierpiała. Ilekroć myśl nasuwała jej się o chłopaku, którego dogłębnie braku obecności nie mogła zdzierżyć, przypominała sobie sen: ona i on radzi z miłości, którą darzą się wzajemnie, naokoło dzieci rozbiegane, tyle że nastała wojna. Biada Zołzie, która za dużo oglądać poczęła filmów wojennych. Biada, gdyż tak wokoło tu zieleń rozrastać się ma chęć, a powietrze nabrzmiałe w nadzieję krąży swobodnie.
TEKST B
Wiosna nastała, po dworach i parkach pełno się szlajało chłopów uganiających się za urodziwymi dziewkami. Zaś ostała się jedynie Zołza, ostatnia dziewka z wioski, której nikt uczuciem darzyć nie zamierzał. Gorzko szlochała, czy aby dowiodła swej miłości Mikołajowi. Pytania o to spędzać sen z powiek jej przywykły, a ona dalej cierpiała. Ilekroć myśl nasuwała jej się o chłopaku, którego dogłębnie braku obecności nie mogła zdzierżyć, przypominała sobie sen: ona i on radzi z miłości, którą darzą się wzajemnie, naokoło dzieci rozbiegane, tyle że nastała wojna. Biada Zołzie, która za dużo oglądać poczęła filmów wojennych. Biada, gdyż tak wokoło tu zieleń rozrastać się ma chęć, a powietrze nabrzmiałe w nadzieję krąży swobodnie.
Praca konkursowa, Marcin P.
TEKST A
- A z królem pan często rozmawiał? – zapytała Zonia.
- Rozmawiałem z nim tak swobodnie jak z panną. W wielkiej potrzebie ściskał mnie jak przyjaciela. Jest tak mężny i kochający, że jak go ktoś raz zobaczy, to od razu pokocha.
- My go również kochamy, choć go nie widziałyśmy! A koronę nosi zawsze?
- Akurat! Musiałby mieć głowę ze stali. Korona leży w kościele, dzięki czemu wygląda na jeszcze wspanialsza, a król zwykle nosi czarny kapelusz ozdobiony brylantami, które odbijają światło po całym zamku.
- Podobno zamek królewski jest piękniejszy od kiejdańskiego, co nie?
- Od kiejdańskiego? Kiejdański przy nim to jest nic! To ogromny budynek, cały z kamienia. W środku są dwa rzędy pokojów, jedne piękniejsze od drugich. W tych pokojach na ścianach wiszą obrazy przedstawiające wojny i zwycięstwa, między innymi za czasów króla Zygmunta III i króla Władysława; nie można oderwać od nich wzroku, dziwne, że się nie ruszają. Po tych pokojach chodzą król i królowa i podziwiają bogactwa, a wieczorem idą do teatru dla większej rozrywki.
TEKST B
Nadeszła wreszcie wiosna, po ulicach i parkach chodzą zakochane pary i cieszą się swą miłością, jedynie panna Zołza samotna w całej wiosce. Żal ją ściska, że nie była zbyt dobra dla panicza Mikołaja; ta myśl ciągle chodziła jej po głowie. Azaliż można powiedzieć, że to grzech? Rozmyślała o snach, w których miała męża i dzieci, a dotknęła ich wojna straszna, bolesna, pamiętała to jako żywo. Wiele filmów wojennych obaczyła w swym życiu, a wokół niej zielenił się świat pełen nadziei.
Praca konkursowa, Nadia M.
TEKST A
- Często pan króla widywał? – zapytała Zonia.
- Tak z nim rozmawiałem, jak z panią. Po potrzebie beresteckiej ścisnął mnie za głowę. Mężny to król i miłościwy, kto go raz zobaczył, na pewno go pokocha.
- My go kochamy, mimo że nie widziałyśmy! A koronę zawsze ma na głowie?
- A po co miałby co dnia chodzić w koronie?! Musiałby mieć głowę ze stali. Korona jest w kościele, a tam tylko rośnie jej powaga, a sam król nosi czarny kapelusz z ozdobnymi kamieniami, od których światło odbija się na cały zamek…
- Mówią, że jego zamek to i od kiejdańskiego lepszy?
- Od kiejdańskiego? Kiejdański przy nim to nic! Piękny to budynek, cały murowany, nawet drzewa nie znajdziesz. Dookoła są dwa rzędy pokojów, co jeden to lepszy. Na ścianach obrazy wojen, razem z wygranymi. Napatrzeć się nie można, są takie realistyczne. Dziwne, że ruchu nie ma na nich i nie słychać krzyków. Król z królową teraz chodzą po nich i cieszą się bogactwem, a wieczorem doświadczają jeszcze większej rozrywki w teatrze…
TEKST B
Wiosna nadeszła, po ulicach i parkach wkoło rzędy zakochanych. A toż Zołza, ostatnia w swej wiosce pewnie, bez lubego została. Żal uciskał jej serce, że dla Mikołaja zbyt miłościwą nie była. Czyż to grzech był jaki? We śnie męża miała lubego i dziatki, tyle że szkoda, iż wojna trwała. Zbyt dużą ilość filmów wojnowych chyba ujrzała. A tutajże zieleni się kraj, pełno nadziei wokół…