W miniony piątek i sobotę zespół One Sixty Five udowodnił, że młodość, pasja i ciężka praca mogą zaowocować wydarzeniami na naprawdę imponującym poziomie. Dwa koncerty - jeden skierowany do uczniów, drugi do szerokiej publiczności - stały się nie tylko muzycznym spektaklem, ale także wyjątkowym przeżyciem, które na długo pozostanie w naszej pamięci.
Piątek – muzyka i edukacja w jednym
Piątkowy koncert odbył się w Białołęckim Ośrodku Kultury i miał szczególny charakter. Na widowni zasiedli uczniowie klas ósmych z okolicznych szkół podstawowych, którzy oprócz muzycznych wrażeń mogli poznać ofertę liceum na rok szkolny 2026-2027. Było to wydarzenie łączące przyjemne z pożytecznym - dynamiczny koncert przeplatał się z prezentacją możliwości edukacyjnych.
Podczas spotkania młodzież dowiedziała się, że liceum może pochwalić się stuprocentową zdawalnością matur oraz dobrymi wynikami egzaminów. Jednak równie mocno podkreślano, że szkoła to nie tylko nauka - to także przestrzeń do rozwijania pasji, takich jak muzyka. Zespół One Sixty Five był tego najlepszym przykładem. Uczniowie mogli zobaczyć swoich nieco starszych kolegów, którzy łączą edukację z rozwijaniem talentów artystycznych.
Sobota – wielkie święto muzyki
Sobotni koncert miał zupełnie inny charakter - był otwarty dla mieszkańców Białołęki, zaproszonych gości, przyjaciół i rodzin naszych młodych artystów. Publiczność od pierwszych minut reagowała żywiołowo, nagradzając One Sixty Five gromkimi brawami, spontanicznymi okrzykami i natychmiastowym zaangażowaniem, które tylko rosło z każdym kolejnym utworem.
One Sixty Five zaprezentowało aż 20 utworów, tworząc setlistę, która łączyła klasykę rocka, polskie przeboje i współczesne hity. Wśród nich znalazły się takie utwory jak „Początek” zespołu Wilki, „O Pani!” Grzegorz Hyży czy „Zanim pójdę” grupy Happysad. Nie zabrakło również nostalgicznego „Długość dźwięku samotności” od Myslovitz.
W trakcie piosenek zespołu Blur czy Nirvany pod sceną nie brakowało skaczących fanów, a wspólne śpiewanie refrenów stworzyło atmosferę jedności i autentycznej radości. W repertuarze znalazły się także utwory takich artystów jak Måneskin, Guns N' Roses , Amy Winehouse, Queens of the Stone Age czy The Cranberries.
Polskie akcenty również były mocne - zabrzmiały „Zamki na piasku” zespołu Lady Pank oraz „Wehikuł czasu” od Dżem. Każdy z utworów był starannie przygotowany i wykonany z ogromnym zaangażowaniem.
Energia, która porwała wszystkich
To, co najbardziej wyróżniało oba koncerty, to niesamowita energia młodych muzyków. Widać było nie tylko wysoki poziom umiejętności instrumentalnych i wokalnych, ale także zgranie zespołu i autentyczną radość ze wspólnego grania. Członkowie zespołu natychmiast nawiązali kontakt z publicznością, w sposób naturalny i swobodny – opowiadali o sobie nawzajem, wchodzili w interakcję z publicznością i budowali atmosferę bliskości. Każdy utwór był wykonywany z pasją, pewnością i sceniczną swobodą, charakterystyczną dla doświadczonych zespołów.
Publiczność odpowiadała na tę energię z ogromnym entuzjazmem. Wspólne śpiewanie, gromkie brawa, taniec i skoki pod sceną sprawiły, że sala pulsowała emocjami. Po koncertach nie brakowało gratulacji i słów uznania – wielu widzów zgodnie podkreślało, że poziom występów był niesamowity i absolutnie godny profesjonalnych scen.
Ludzie stojący za sukcesem
Za sukcesem koncertów stoi nie tylko talent muzyków, ale także ogrom pracy organizacyjnej. Przygotowania trwały kilka miesięcy i obejmowały planowanie, kontakt z patronami, koordynację zaproszeń, działania promocyjne oraz tworzenie materiałów graficznych. Nie zabrakło również wyzwań logistycznych czy przy organizacji prób. Piątkowe próby były niezwykle intensywne – to wielogodzinne spotkania, dopracowywanie utworów, ćwiczenie przejść między piosenkami i szlifowanie wokali. Było warto! Wszystko to złożyło się na efekt końcowy, który zachwycił publiczność.
Skład zespołu
One Sixty Five to grupa młodych, utalentowanych muzyków w wieku od 16 do 20 lat. W skład zespołu wchodzą:
- Karol Kozłowski „Leitz” - wokal
- Julia Ołtarzewska - wokal, gitara
- Iga Kossowska - wokal
- Wiktor Tchórz - gitara, klawisze
- Leon Szczepanek - gitara
- Tomasz Juszczak - gitara
- Kacper Kancerz - gitara
- Danil Klimchanka - gitara
- Wiktor Wadas - perkusja
- Amadeusz Malicki - perkusja, klawisze
- Kateryna Bulatetska - gitara basowa
- Yaroslav Faryha - gitara basowa
Podziękowania
Koncerty były także okazją do wyrażenia wdzięczności wszystkim, którzy przyczynili się do ich realizacji. Szczególne podziękowania skierowano do dyrekcji Białołęckiego Ośrodka Kultury za nieodpłatne udostępnienie sali i zaplecza technicznego, a także do dyrekcji szkoły za umożliwienie prowadzenia prób, zakup sprzętu nagłośnieniowego i perkusji. Szczególne miejsce w podziękowaniach zajęli rodzice - cisi bohaterowie tych sukcesów, którzy od lat wspierają pasje swoich dzieci, inwestują w ich rozwój, z dużym oddaniem towarzyszą im w muzycznej drodze umożliwiając im rozwinięcie skrzydeł.
Młodość, która inspiruje
Dwa koncerty One Sixty Five pokazały coś więcej niż tylko muzyczne umiejętności. Były dowodem na to, że młodzi ludzie mogą osiągać imponujący poziom, jeśli tylko mają odpowiednie warunki do rozwoju i wsparcie otoczenia. To było prawdziwe święto muzyki i młodości - pełne emocji, energii i autentyczności!
Praca z młodzieżą w One Sixty Five to piękna przygoda – z radością obserwuję, jak się zmieniają w zespole, jak nabierają pewności siebie, jak podnoszą swoje umiejętności, uczą się współpracy, odporności na stres, reagowania na niepowodzenia. Z przyjemnością dostrzegam, jak bardzo się polubili, jak razem pięknie pracują, ale też równie chętnie bawią się na całego. Widzę, ile czasu i wysiłku kosztują ich regularne ćwiczenia, ile samotnych godzin spędzają ze słuchawkami na uszach wytrwale grając czy śpiewając, bo przecież przyjdzie piątek, wszyscy przyjdą i trzeba już mieć co pokazać.
To świetni młodzi ludzie i, mimo że znam się z większością od paru lat i wiele już razem przeszliśmy, to nieustannie potrafią mnie zachwycić a nawet wzruszyć.
Dziękuję Wam za piękne koncerty - gratulacje, świetna robota!
Anna Gryd